Yamaha XTZ750 – silnik

Z racji tego, że chcę pojeździć po bezdrożach i planuje długą trasę motocyklową, to trzeba było zakupić odpowiedni motocykl. Wybór padł na Yamahę XTZ 750 bo wytrzymała, bo fajna, bo ma w miarę mocny silnik jak na ten rodzaj moto, bo była na Dakarze, bo mi się podoba 🙂

Udało się znaleźć egzemplarz w fajnym stanie (z zewnątrz), ale trzeba go odbudować. Tym razem bez upiększania, malowania i spawania. Ma być kuloodpornym i niezawodnym sprzętem, który zabierze moje szanowne cztery litery w różne rejony świata. Nie ma malowania, estetyka to cel nadrzędny – ma być bullet proof!

Pierwsze wrażenia XTZ 750

Wysoko, bardziej wieje, można skakać po krawężnikach i nie tylko, wężykuje w zakrętach, niezbyt równo pracuje, wygodnie, nie ma wskaźnika paliwa 🙂 Nic więcej nie można powiedzieć o motocyklu po przejechaniu kilkunastu kilometrów. Już po mnie, kupiła mnie w 100%!

Silnik

Sprzęgło było w tragicznym stanie i zostało wymienione następnego dnia razem ze sprężynami (VESRAH). Po tym przejechałem niespełna 100km i Pakman (tak się nazywa moja Teresa) trafił do Motospec w Gdańsku. Zmierzyli ciśnienie w cylindrach –  książkowe! Mieli wyregulować gaźniki i zawory, skończyło się na:

  • łańcuszek rozrządu, ślizgi,
  • regulacja zaworów,
  • wszystkie uszczelki i oringi,
  • króćce ssące, węże podciśnienia,
  • całe gaźniki rozebrane z rozdwojeniem ich włącznie i wymienione w nich wszystko, synchronizacja,
  • filtry oleju i powietrza,
  • olej, płyn chłodzący,
  • wydech Dominator + dB Killer do 92dB,
  • naprawa mocowania wydechu.

Po odebraniu nie poznałem moto – silnik pracuje idealnie! Zmiana z wydechu Arrow mocno go ucywilizowała drogowo, ale ten dB killer to nie będzie raczej częstym gościem.

Czas na zawieszenia, elektrykę oraz wyposażenie dodatkowe.

TAG