Rosja – tranzytem do Kazachstanu

W Rosji spędziłem 3 dni i przejechałem 1134 kilometrów
Rosja - trasa motocyklowa
6-9 dzień podróży, 3425 kilometrów od wyjazdu

Granice z Rosją przekraczałem w Charkowie po nieudanej próbie wjazdu na Krym. Tutaj spotykam dwóch rumuńskich motocyklistów, którzy honorowo puszczają mnie pierwszego, bo jadę dalej niż oni. Na samej granicy spędzam ponad 3 godziny. Pierwsza jest karta migracyjna, kontrola paszportu i wizy. To jest okienko nr 1 i około pół godziny czekania. Kolejne okienko to dwa, takie same formularze, które wypełniam wg instrukcji celnika dotyczące pojazdu. Niestety po ich wypełnieniu inny mówi, że coś mam źle. Jeszcze raz, ponowna kontrola w okienku nr 2, pieczątki i można iść do okienka nr 3. Okienko nr 3 działa w ten sposób, że ktoś z wewnątrz otwiera je na chwile, zabiera dokumenty i czekasz. Niby jest do niego kolejka, ale tak naprawdę wszyscy się rzucają z papierami, jak się na chwile otworzy. Następnie kontrola kufrów i można wjeżdżać do Rosji!

Pierwsze wrażenie w Rosji

Pierwsze wrażenie to świetne drogi i stosunkowo mały ruch. Ostrogozhsk to moja pierwsza baza noclegowa w tym kraju. Hotel mam 5 minut od parku, w którym czas się zatrzymał. Taka polska 30 lat temu, ale czysto i schludnie. Pomników mnogo, ludzi toże. Wszyscy jacyś tacy bez życia, zaprogramowani i bez uśmiechu.

droga w Rosji

Kolejny nocleg spędzam gdzieś w hotelu przy drodze, jakość 3/10 po zarezerwowaniu go za niecałe 30zł przez Booking.com. I tutaj zaczyna się przygoda. Po dojechaniu okazuje się, że pokój jest za 120zł za dobę (cennik wisi na ścianie). Właściciel mi wmawia, że ktoś dodał jego zdjęcia i numer na Bookingu i jak chce, to mogę zostać, moja kasa zapłacona online oczywiście przepadnie i to nie on jest właścicielem konta. Wyjścia brak, czarno się robi, płacę pełną kwotę 2000 rubli i zostaje. Pisze do Booking o sytuacji, oni piszą do właściciela przybytku. Jest godzina koło 22-23-ciej i zaczyna się cyrk, który słyszę z pokoju. Wrzaski właściciela, pani z recepcji, trzaskające drzwi itd. Po około godzinie wszystko ustaje i wychodzę na zewnątrz. Kobieta mi mówi, że rano mam poczekać na właściciela. O ósmej rano wpada człowiek z pianą na zębach i drze się co ja robię. Wyjaśniam sytuacje i jestem zmuszony do napisania przy nim do Booking, że wsio jest haraszo. Oddaje mi w gotówce 500 rubli i pokazuje cennik na ścianie, na którym już zakleił cenę 2000 na 2500 i mówi, że jeszcze wczoraj mi spuścił. Brak słów. Przejeżdżam kilka metrów i stop – spuścili mi powietrze z przedniego koła, żebym w nocy nie uciekł… kompresor w ruch i dosłownie spierdzielam z tego dziwnego miejsca. Wrażenia raczej z tych średnich. Sam w środku niczego człowiek nie czuje się bezpiecznie w takiej sytuacji.

kompresor do motocykla

A co dalej na drogach? Trzeba się mocno orientować gdzie są sygnalizatory na skrzyżowaniach. Nie są w jednym i tym samym miejscu i można zaliczyć kilka niebezpiecznych czerwonych. Poza tym niekończące się proste, na których nudę zabija audiobook Millenium – trzeba sobie radzić! Odcinek do Kazachstanu to droga, która czasami jest. 300 kilometrów dziur, czasami szutry i bardzo mało znanego nam asfaltu. Tutaj też pęka mocowanie od kamery, która była przymocowana na owiewce. Uchwyt nie wytrzymuje wstrząsów, a sama kamera na szczęście była dodatkowo zabezpieczona.

ułamany uchwyt gopro

Po południu docieram do granicy z Kazachstanem w Ozinki. Jak na każdej granicy jadę na sam początek, ludzie się zbiegają, wszyscy sympatyczni i uśmiechnięci. Wypytują gdzie, jak, dlaczego sam itd. Jeden z nich był dość wyjątkowy – dotknął wszystkiego (dosłownie!) w motocyklu. Jednym, tym samym palcem owiewka, szyba, kamera, manetka, zbiornik itd. Stał i dotykał – do tej pory się zastanawiam, o co chodziło. Ja siedzę i się na niego patrzę, a ten dalej.

granica z Kazachstanem

Jak wspominam Rosję?

Średnio przez sytuację w hotelu, dobrze ze względu na drogi, świetnie z racji internetu. Żeby zafundować sobie kartę trzeba zjechać do miasta, pokazać kartę meldunkową, podać pierwszy lepszy hotel z Booking z adresem. Nie pamiętałem przelicznika rubli i tak na pierwszej stacji zalałem bak w cenie 4 hot-dogów z kawą i moim przelicznikiem było właśnie to pożywienie, które w Polsce jest po piątaku. Nie wiem, czy na tej stacji paliwo było takie tanie, czy może mieli zarąbiście drogie hot-dogi!

Co jeszcze? Drożdżówki i chlebek z miejscowej piekarni skradły moje serce – pychota!
Złapałem się na czymś jeszcze – patrząc na nawigację i mając ją w mniej-więcej takim przybliżeniu jak w Polsce jest 600km, tutaj jest około 1200km. Odruchowo ustawiamy nawigację paluchami, jednak tutaj odległość się ‘zagęszcza’. Jest to oczywiście złudzenie, ale mi wydawało się, że mam w Rosji do przejechania dwa razy mniej jak spojrzałem na mapę.

Rosja była dla mnie tranzytem, nie przywiązywałem wagi do detali, chciałem możliwie jak najkrótszą drogą dostać się do Kazachstanu, co się udało podczas niecałych 3 dni pobytu w tym kraju.

droga w Rosji

Dodatkowe info

  • zielona karta obejmuje Rosję
  • wymagana wiza (załatwiałem ją przez agencję)
  • świetnie działający internet, praktycznie wszędzie
  • lepiej nastawić się na kilka godzin na granicy
  • motocyklem w pierwszej kolejce można jechać do końca, z drugiej już kazali mi zawrócić i stanąć jako ostatni
  • najważniejszym dokumentem z granicy jest karta migracyjna, która jest niezbędna do meldunku, zakupu internetu, okazania przy ewentualnych kontrolach
  • szoarma w budkach przy drodze to podstawowe pożywienie