Prac przy Pan European ciąg dalszy

Długa przerwa w pisaniu. Niestety (i stety) praca zawodowa wyłączyła mnie niemal całkowicie z pracy przy moto. Nie oznacza to jednak, że nic się w tym czasie stało.

  • założone naprawione kolektory wydechowe – jest z tym dość sporo zabawy!
  • poskładane plastiki na kierownicy – tutaj też gimnastyki artystycznej na różnych poziomach potrzeba – ci co mają tam ukrytą plątaninie kabli to wiedzą o czym mówię 🙂
  • tylne koło wypiaskowane i pomalowane proszkowo + nowa opona z tyłu już na moto.

Hamulce przednie – są – były tak zapieczone, że zaczęły wychodzić dopiero po tym jak wtłoczyliśmy w nie prawie 10 atmosfer! Cały nowy komplet uszczelniaczy, który udało się zdobyć w przyzwoitej cenie, nowy płyn, klocki, tarcze – wszystko chodzi jak powinno 🙂

Myślałem, że z tylnym hamulcem będzie lepiej – ale spojrzałem na niego wczoraj – dokładnie to samo – pomijając fakt, że klocki były zjechane praktycznie do zera – czyli pełna regeneracja tylne zacisku.
Kanapa zawieziona do obszycia, ma być gotowa za 4 tygodnie, tym co to planują uprzedzam, że u tapicerów którzy wiedzą co robią jest dość spora kolejka!
Po drodze udało mi się urwać dwie śruby w tylnym kole które trzymają gumy – rozwiercanie, wykrętaki i gwintowniki – pół popołudnia… i uleczone.
Jeden tłumik założony, drugi po oskrobaniu starej uszczelki wyglądał jak końcówki kolektorów w które wchodzi – czyli więcej dziur niż blachy – trzeba zrobić.
Plan na piątek i sobotę – założyć drugi tłumik i zobaczyć czy wszystkie zmiany/naprawy układu wydechowego przyniosły rezultat + tylny zacisk + założenie tylnego koła + poskładanie możliwie dużej ilości plastików.
Pojawiło się ‘światełko w tunelu’, że jednak moto będzie na majówkę gotowe. Biorąc pod uwagę, że mam jeden dzień w tygodniu i czasami jakieś popołudnie do dyspozycji to plan jest ambitny. Tym bardziej, że pierwsza wyprawa i jednocześnie test, to 5000km w pełnym załadunku z pasażerem.